Na Islandii pierwszy dzień lata obchodzi się 19.04. Na Wyspie fajna pogada jest już od dłuższego czasu, dlatego z Heleną staramy się jak najwięcej czasu spędzać na dworze (albo na polu - jak mówią ludzie ze wschodu). Piesze wędrówki praktykujemy co trzy tygodnie z grupą lokalnych pasjonatów półwyspu Reykjanes. Do tego elitarnego grona nauczycielek i księgowych zostaliśmy wprowadzeni dzięki integracji z pracownikami Keiliru podczas tegorocznego árshátíð. To wydarzenie też zasługuję na wzmiankę. W dosłownym tłumaczeniu árshátíð oznacza doroczny festiwal/impreza i każda islandzka firma organizuje coś takiego dla swoich pracowników. W tym roku Keil-air wylądował w Borganes i tam wszyscy pięknie wystrojeni balowaliśmy do późnych godzin nocnych.
Oprócz wędrowania po islandzkich fjordach jeździmy też na rowerach. Dzisiaj na przykład zrobiliśmy prawie 30km i w pięknym miejscu zainstalowaliśmy nasz pierwszy Geocache. Tutaj można zobaczyć dokładnie naszą całą trasę. Jeżeli jesteśmy już przy SportTrackerze, to na reszcie używam pulsometru, który zakupiłem długie miesiące temu w ramach dodatkowej motywacji do większej aktywności fizycznej. Dzięki temu i nowo odkrytym zainteresowaniu w audiobook'ach często towarzysze teraz Helenie w jej wyprawach do naszej lokalnej siłowni. Biegamy 3 mile i to na razie jest mój limit. Muszę większą uwagę przykładać do tego, żeby mój puls był w zakresie "fat-burning" ;).
Poniżej GPS'owy ślad naszych ostatnich wycieczek.
Poniżej GPS'owy ślad naszych ostatnich wycieczek.
Trölladyngja, Grænadyngja og Lambafellsgjá
Esja
Hettuvegu-Ketilsstíg (z powodu niesamowicie silnego wiatru musieliśmy zboczyć z trasy w Bæjarfell





